Przychodzi mężczyzna do ginekologa.
- Prosze pana ale ja jestem lekarzem od kobiecych spraw.
- To nic panie doktorze ja mam tylko jedno pytanie, prosze mi powiedziec czy
łechtaczka jest do przodu czy do tylu od pochwy?
- No, do przodu.-odpar ginekolog.
-Ku*wa mac!! Bawilem sie 3 godziny hemoroidem!!!

Facet przyszedł do sklepu myśliwskiego, kupić nowy celownik teleskopowy do
ulubionej dwururki. Sprzedawca podał mu teleskop i powiedział:
- Niech pan wypróbuje. Proszę popatrzeć na tamto wzgórze, powinien pan
zobaczyć mój dom. Facet zastosował się do zaleceń sprzedawcy i po chwili
zaczął się śmiać.
- Co w tym śmiesznego? – zapytał sprzedawca.
- Widzę nagiego mężczyznę i nagą kobietę baraszkujących w tym domu.
Sprzedawca wyrwał mu lunetę, popatrzył, po czym powiedział:
- Dam panu za darmo dwie kule, jeśli odstrzeli pan głowę mojej niewiernej
żonie i jaja jej gachowi! Klient jeszcze raz przyłożył lunetę do oka:
- Wie pan co, chyba potrafię zrobić to jedną kulą…

Na przesłuchaniu policjant mówi
- To niech pan opowie jak to było
- No kazali mi się oprzeć o maskę samochodu i wypiąć
- Napastowali pana?
- Nie..na sucho pojechali.

Na ławce w londyńskim parku siedzi dystyngowana, dobrze ubrana i zadbana
kobieta, czytając z zainteresowaniem jakąś książkę. W pewnym momencie
dosiada się brudny, zapuszczony kloszard i z zatłuszczonej gazety zaczyna
wyciągać nadgryzioną kanapkę.
- Może się pani poczęstuje? – pyta.
- Nie, dziękuję! – odpowiada zniesmaczona kobieta.
Po skonsumowaniu kanapki, kloszard grzebie w pobliskim śmietniku i wyciąga z
niego batonik czekoladowy, lekko już zazieleniały.
- A może coś słodkiego? – pyta.
- Nie, dziękuję! – ostrym głosem odpowiada kobieta.
- Mniemam, iż na laseczkę też nie mogę liczyć…? – zagaduje kloszard.

Został przydzielony, z braku miejsc, do celi ze skazanymi na długoletnie
wyroki więźniami. Wchodzi, a tam na ośmiu wyrach siedzi jedenastu
wytatuowanych, nieogolonych, muskularnych klientów. Patrzą na siebie i po
chwili herszt celi wstaje i mówi:
- Słuchaj no koleś, w tej celi obowiązują pewne przepisy. Wybieraj: albo cię
wszyscy zerżniemy w d***, albo wydłubiemy ci jedno oko.
W tym momencie gościu zaczyna walić w drzwi i krzyczeć:
- Strażnik, strażnik dlaczego posadziliście mnie z samymi ciotami?
Zabierzcie mnie do normalnych facetów, nie chcę z tymi cwelami
Wku**ny herszt podchodzi i z gniewnym wyrazem twarzy pyta:
- Dlaczego ty gnoju uważasz nas za cioty?
- A bo jakoś nie widzę wśród was jednookich.

David wchodząc do baru zauważył Johna siedzącego przy stoliku uśmiechniętego
od ucha do ucha.
- John, coś ty taki zadowolony?
- Wczoraj woskowałem łódź, tylko woskowałem… i nagle podeszła do mnie ruda
piękność… mówię Ci, stary… z taaakim biustem. Stanęła i spytała „Mogę
popływać z Tobą łodzią?”. Powiedziałem: „Pewnie, że możesz”. Wziąłem ją więc
ze sobą, Dave. Odpłynęliśmy dość sporo od brzegu. Wyłączyłem silnik i mówię
do niej: „Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław”. I wiesz co, stary? Ona
nie umiała pływać. Rozumiesz? Nie umiała pływać!!
Nazajutrz Dave wchodzi do baru i widzi Johna jeszcze bardziej zadowolonego
niż wczoraj.
- Widzę, że humor Cię nie opuszcza…
- Ech, stary… muszę Ci opowiedzieć… woskowałem wczoraj łódź, tylko
woskowałem… i podeszła super-blondyna, z … no wiesz… z taaakim
biustem… Spytała, czy może popływać ze mną łodzią. „Jasne” – mówię.
Odpłynąłem jeszcze dalej niż ostatnio. Wyłączyłem silnik i mówię do niej:
„Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław”. Stary… nie umiała pływać, ta
też nie umiała pływać!!
Parę dni później, w znanym już nam barze, Dave znowu spotyka Johna. Tym
razem jednak widzi, że John sączy piwko i popłakuje.
- Hej, John, coś Ty dzisiaj dla odmiany taki smutny?
- Ech, Dave, wczoraj znowu woskowałem swoją łódź, wiesz, tylko woskowałem…
i nagle staje przede mną ponętna brunetka… piersi… stary! Taaakie miała.
No i pyta, czy może popływać ze mną łodzią. Więc jej mówię: „Jasne, że
możesz”. Popłynęliśmy daleko, jeszcze dalej niż poprzednio… Wyłączyłem
silnik, popatrzyłem na jej biust i powiedziałem: „Albo sex, albo płyniesz
wpław do brzegu”. Ona ściągnęła figi… Dave! Ona miała członka! Miała
ogromnego członka, stary! A ja… ja nie umiem pływać. Rozumiesz? Nie umiem
pływać!!

Przed wystawą eleganckiego butiku stoi kobieta i ogląda buty. Podchodzi do
niej mężczyzna i mówi:
- Kupię pani te buty, jeśli się pani ze mną prześpi.
Kobieta pomyślała chwilę i mówi:
- No dobrze, ale muszę pana ostrzec, że ja nie lubię seksu.
Poszli do niego. Kobieta położyła się bez ruchu na łóżku, zostawiając sobie
na nogach nowe buty i przez cały czas leży jak kłoda. Gdy facet miał już
kończyć, ona zadarła do góry nogi i krzyczy:
- O, taaaak! Jeeest! Super!!!
Facet zdziwiony:
- Myślałem, że pani nie lubi seksu.
- Nie lubię, ale strasznie się cieszę na te nowe buty!

New York. W barze do extra-prostytutki podchodzi gość i mówi, ze chciałby
Się zabawić.
- Zgoda, ale pamiętaj, ze jestem najlepszą prostytutką w tym mieście i drogo
się cenię.
- Mam 100$ – może być?
- Za 100$ mogę cię najwyżej zaspokoić ręką.
- Co??? Za 100$ ręką??? Chyba żartujesz!!!
- Wyjdź przed bar, coś ci pokażę. Wychodzą.
- Widzisz to ferrari? Jest moje. Mam je Tylko za robienie ręką. Jestem
najlepsza.
W koncu gość zgadza się. Jest mu dobrze
jak nigdy dotąd. „Rzeczywiscie jest najlepsza” – myśli.
Następnego dnia przychodzi znów do baru, podchodzi do prostytutki i mówi:
- Dziś mam 500$, zabawimy się?
- Za 500$ mogę ci najwyzej zrobić loda.
- Co??? Loda za 500$???
- Wyjdź przed bar, cos ci pokażę.
Wychodzą.
- Widzisz ten wieżowiec? Jestem jego wlascicielką. Tylko za robienie loda.
Jestem najlepsza.
Gość zgadza się i ma taki orgazm, jak nigdy w życiu. Następnego dnia wraca
do baru:
- Dziś mam 1000$ i chciałbym się pobawić twoją cipką.
- Wyjdźmy przed bar.
Wychodzą. Prostytutka pokazuje gościowi widoczną w oddali panoramę
Manhattanu.
Gość łapie się za glowę i krzyczy:
- No nie!!! Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że…
Na to prostytutka:
- No co ty. Gdybym miała cipkę, to wszystko byłoby moje…

Na stopa zabrala sie dziewczyna. Po chwili jazdy kierowca pyta sie :
- Nie boisz sie tak jezdzic autostopem? No wiesz, jestes ladna, atrakcyjna.
Móglbym wykorzystac sytuacje, skręcić do
lasu i … .
- Wie pan, wychodze z takiego zalozenia – lepiej miec 15 cm w dupie niz 25
km w nogach.

Przychodzi chłopak do spowiedzi:
- Proszę księdza, uprawiałem sex oralny.
- O! Ciężki grzech. A z kim?
- Nie mogę księdzu powiedzieć .
- Może z Kryśką od Zarębów?
- Nie.
- A może z Kaśką od Kowali?
- Nie.
- Powiedz bo rozgrzeszenia nie dostaniesz!
- No naprawdę nie mogę, proszę księdza.
- To może z Zośką od Graboszy?
- Nie.
- Idź, nie dam ci rozgrzeszenia.
Wychodzi chłopak z kościoła – czekają na niego kumple.
- I co? Dostałeś rozgrzeszenie? – pytają.
- Nie, ale namiarów parę mam.

Matka przyprowadziła swoją osiemnastoletnią córkę do lekarza, informując go,
ze córka nieustannie cierpi na mdłości.
Lekarz po zbadaniu córki stwierdził, ze jest ona mniej więcej w czwartym
miesiącu ciąży.
- Co też pan mówi, panie doktorze, moja córka nigdy nie miała do czynienia z
żadnym mężczyzną ! Prawda, córeczko?
- Prawda, nawet się nigdy nie całowałam – zapewniła córeczka.
Lekarz bez słowa podszedł do okna i zaczął się intensywnie wypatrywać w dal.
- Panie doktorze, czy coś nie tak?- pyta po pięciu minutach zaniepokojona
mamuśka.
- Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie ukazuje się
jasna gwiazda i przybywa trzech króli.
I za nic cholera nie chce tego przegapić.

Przychodzi pijany facet w dniu wypłaty do domu o 23.00 i żona pyta:
- Gdzie wypłata ?
- Przepiłem, ale przyniosłem ci słonia!!!
- Jakiego słonia ?
Na to facet wyciąga kieszenie i mówi:
- To są uszy, a trąbe wyciągnij sama !!!

Ona do niego:
- Nie będę się więcej z Tobą kochać?
- Dlaczego? Bo mam za dużego penisa?
- Raczej na odwrót
- penisa dużego za mam? Dlaczego

Zatroskany mąż przyprowadza chorowitą żonę do lekarza i prosi o zbadanie co
z nią się dzieje.
Po kilkunastu minutach zniecierpliwiony wchodzi do gabinetu, a tam żona na
kolanach, już zmęczona robi lekarzowi dobrze…
Zdziwiony pyta:
- I co jej w końcu dolega?
- Ona już długo nie pociągnie…

- Odwróć się i zdejmij majtki!
- Nie, Leszek, nie chcę w d..ę!
- Nie bój się, Sylwia, to nie boli.
- A Ksenia mówiła, że boli!
- Ksenia się wierciła, nie mogłem trafić to i może zabolało.
- Leszek… wstydzę się…
- Sylwia, znamy się przecież do lat… Przecież nie możesz się mnie
wstydzić, Sylwia!
- To… to… to zamknij oczy, Leszek!
- Ku***, jak zamknę, to nie trafię!
- Leszek, to weź jakoś… inaczej!
- Inaczej… inaczej! Otwórz usta! Weź do buzi, łyknij! Dobrze….
A teraz idź do poczekalni i powiedz, żeby weszła następna. Pierdzielone
baby, jak się one tej szczepionki od grypy boją! Tylko: ‘tabletka’ i
‘tabletka’.

Studentka zdaje egzamin z botaniki. Profesor pyta o budowę łodygi. Studentka
odpowiada:
- No więc tak: węzły, między węzłami te… no… – zacięła się i nie może
sobie przypomnieć o kolankach.
Profesor próbuje ją naprowadzić:
- To może pytanie pomocnicze? Ma pani chłopaka, albo narzeczonego?
- No mam.
- Chodzicie do kina?
- No.. tak, czasem.
- A kiedy siedzicie w kinie, to za co łapie panią chłopak?
- No… – dziewczyna lekko się rumieni.
- No to, co takiego jest jeszcze w tej łodydze?
- Aparaty szparkowe???

Biznesmen wyjechał w interesach do Japonii. Chcąc umilić czas zamówił sobie
na wieczór gejszę. Podczas stosunku dziewczyna krzyczy:
-Nashiga yama! Nashiga yama!
Facet nie znał japońskiego, ale pomyslał, że gejsza pewnie z rozkoszy
krzyczy „Brawo”. Następnego dnia grał w golfa z japończykami z hotelu. W
pewnym momencie jeden z nich wyjątkowym zgrabnym uderzeniem umieścił piłkę w
dołku.
-Nashiga yama! – wykrzyknął biznesmen. Wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni.
-Jak to nie ta dziura??

Jasiu wchodzi wieczorem do sypialni rodziców i zastaje ich w pozycji 69.
Chwilę się przygląda, po czym wrzeszczy:
- I wy mi zabraniacie dłubania w nosie ??????

W barze siedzi facet i sączy powoli drinka. Nagle podchodzi do niego
atrakcyjna kobieta. Gdy barman wlał jej szklankę soku pomarańczowego, facet
przy barze odezwa się do niej:
- Świętuję dzisiaj.
- Ja również świętuję – odparła kobieta, stukając szklanką o jego szklankę.
- Co pani świętuje?
- Przez kilka lat próbowałam zajść w ciążę, w końcu dziś ginekolog
powiedział mi, że jestem w ciąży.
- Gratuluję! – odrzekł mężczyzna, wznosząc szklankę. – A ja jestem farmerem
i od lat zajmuję się hodowlą kur. W tym roku jakoś nie chciały jajek znosić,
ale od wczoraj wszystko wróciło do normy.
- Jak pan tego dokonał? – pyta kobieta.
- Zamieniłem koguta.
- Co za zbieżność! – odpowiada kobieta.

Naga dziewczyna opala się na trawce. Nagle między jej nogami wykopuje się
krecik, rozgląda się, patrzy w wiadome miejsce i pyta:
- Jeżyk…???
Cisza, więc podchodzi bliżej i powtarza:
- Jeżyk…?!
Brak odpowiedzi. Podchodzi więc jeszcze bliżej, wącha i pyta:
- Jeżyk, żyjesz???

Wpada facet do apteki i krzyczy:
- Ludzie! Przepuście mnie bez kolejki! Tam człowiek leży i czeka!!!
Ludzie poruszeni przepuścili, facet podbiega do okienka i krzyczy:
- Dwie prezerwatywy proszę…

Naukowiec skrzyżował wesz i świetlika. Szalenie dumny z siebie prosi o
Nagrodę Nobla.
- Wszystko to oczywiście fajne, interesujące i nadzwyczajnie, lecz, że tak
powiem, jakie jest praktyczne zastosowanie Waszego wynalazku???
- Już przedstawiam: Leżycie ciemną nocą, sam jeden w chłodnej pościeli,
strasznie samotny, cale ciało swędzi, nikt was nie kocha, życie zdaje się
mdłe i nikczemne, gotowi jesteście szlochać z litości nad samym sobą… i
nagle odrzucacie koc, a tam… LAS VEGAS!!!!!!!!!!

Wyjeżdżając na krucjatę, Artur (król, ten od okrągłego stołu) postanowił
sprawić swej żonie pas cnoty. Poszedł tedy do kowala, a ten zaoferował mu
najnowszy krzyk mody – pas z gilotynką! Kupił więc go Artur, żonie założył,
kluczyk zabrał i pojechał na krucjatę. Wrócił po kilku latach, no i
oczywiście zechciał sprawdzić, czy aby jego wierni rycerze nie okazali się
wiarołomcami i nie próbowali uwieść jego pięknej Ginewry. Ustawił ich w
rzędzie i kazał spuścić spodnie. Król doznał szoku: 11 rycerzy miało
równiutko przycięte ptaszki. Z jednym wyjątkiem – Lancelot z dumą
prezentował nienaruszone przyrodzenie. Moi wspaniali rycerze okazali się
bandą hołoty! Na nikogo nie można liczyć, nikomu nie można zaufać! Jeno Ty,
wierny Lancelocie, mi się ostałeś… – biada Artur i spogląda wyczekująco na
Lancelota, by ten coś powiedział.
Ale Lancelot milczał…

Podczas kursu na skałkach wspina się młoda adeptka razem z instruktorem.
Nagle dziewczyna zaczyna szukać ręką nerwowo… i mówi:
- Panie instruktorze, nie mam chwytu!
Instruktor uspokaja:
- Poszukaj, sprawdź po prawej.
Po chwili dziewczę krzyczy uradowane:
- Mam! Mam szparę, cała ręka wchodzi!
- Ty się, kurna, nie reklamuj, tylko wspinaj!

Sułtan złapał na pustyni Polaka, Ruska i Niemca. Kazał im podać liczbę,
której nie potrafiłby ogarnąć i aby była tak wielka, że nie potrafiłby sobie
jej wyobraźić. Niemiec mówi: milion. Na to sułtan ze śmiechem odpowiedział:
patrz, tam jest moje królestwo, w którym jest milion mieszkańców. Niemiec
zginął. Rusek mówi: miliard. Sułtan pokazał na piach. Patrz tam jest miliard
ziarenek. Rusek zginął. Polak mówi: w ch*j. Na to sułtan wytrzeszczył oczy i
wypuśił Polaka. Po chwili sułtan dogonił Polaka idącego po pustyni i mówi:
Polak, co to za liczba?
- Widzisz tamtą palme?
- No, widze. I to jest w ch*j?
- Nie, w ch*j to w piz*u dalej.

W pierwszej klasie pani wita nowych uczniów i widzi, że trzech
jest identycznych. Pyta się:
- Czy wy jesteście trojaczkami?
- Tak – odpowiadają dzieci.
- A jak się nazywacie?
- Krzysio – mówi piskliwym głosem pierwsze dziecko.
- Zdzisio – mówi piskliwym głosem drugie dziecko.
- Władysław – mówi grubym basem trzecie dziecko.
Pani pyta:
- A dlaczego wy dwaj macie takie cienkie glosy, a ty taki gruby?
- Bo mama miała tylko dwa cycki i ja musiałem pic piwo

Warzywniak. Wkolejce stoją trzy młode kobiety. Sprzewawczyni do pierwszej:
- Co podać?
- Ogórka długiego i cienkiego.
Zapokowała, strzepnęła pieniądze do kasy i do następnej:
- A dla pani?
- Ogórka krótkiego i grubego.
Zważyłą, zapakowała, strzepnęłą banknot i do ostatniej:
- A dla pani jakoego ogórka?
- Obojętnie, robię sałatkę.

Wiejskie wesele w remizie w Siemianowie (za Dziekanowicami ;P). Zabawa na
całego. Koło północy na salę wpada wodzirej.:
- Koniec wesela – krzyczy do mikrofonu – Pan młody złapał komendanta OSP jak
ruchał pannę młodą..
Goście weselni wolno zaczynają w ciszy opuszczać „salę balową”.
Nagle wodzirej, który gdzieś na chwilę zniknął, znowu łapie mikrofon :
- Ludzie, wracajta i bawta się. Wesele trwa. Komendant przeprosił.

Umiera stary Gruzin. Przy łożu śmierci siedzi jego wnuk. Umierający mówi:
- Kiedyś, gdy umarł Lenin, umarł i leninizm… Kiedy umarł Stalin, umarł
stalinizm…
- Dziadku Onanie, nie umieraj!

- Co to jest: leży pod brzózką i stęka?
- Sekretarka dyrektora Brzózki.

Dwóch pijanych facetów przy barze. Jeden do drugiego:
- Ty patrz, kostka lodu z dziurką…
- I co sie podniecasz… Ja żyję z taką od piętnastu lat…

Tatuś tłumaczy synkowi zasady urozmaiconego pożycia seksualnego.
Gestykuluje, miota się po podłodze, wygina niewidzialną partnerkę na
wszystkie strony, obrazowo ze szczegółami przedstawia każdą możliwą i
niemożliwą pozycję. Synek tymczasem siedzi skulony na fotelu, czerwony jak
burak, uszy mu płoną, rumieńce wypełzły na buzię, głowę coraz bardziej wtula
w ramiona, jeszcze trochę i zemdleje. W końcu udaje mu się przerwać
oszalałemu rodzicowi i mówi:
- Ale tatusiu, przestań już proszę! Mówiłem ci, że mam jutro w szkole
historię, wiesz wojny, zabory i takie tam, a ty miałeś mi tylko wytłumaczyć
co to jest NAJEŹDŹCA!

Dwie gospodynie stoją przy pralce:
- Jadźka, ale tak między nami… anal już próbowałaś ?
- e, zadowolona jestem z Dosi…

« »